Po sukcesie ostatnich czekoladowych krówek z pistacjami postanowiłam zabrać się za coś bardziej tradycyjnego. Te krówki to zdecydowanie jeden z najsłodszych deserów jaki zdarzyło mi się w życiu popełnić :) Ale oprócz bycia słodkimi są też mocno uzależniające - szczególnie jeśli lubi się kruche krówki, dobrze, że gotuje się je stosunkowo długo - kto wie czym mogło by się to skończyć, gdyby można je było przygotować w krótszym czasie, z pewnością pojawiałyby się w mojej kuchni znacznie częściej.
Tradycyjne krówki w wersji kruchej
(przepis jest stąd + moje komentarze)
Składniki na całkiem sporo krówek ;)
600g cukru
75g brązowego cukru
120ml mleka
200g skondensowanego mleka słodzonego
łyżka golden syropu (lub miodu)
szczypta soli
125g masła, pokrojonego w nieduże kawałki
1. Wykładamy papierem do pieczenia blachę o wymiarach 25-30cm. W średniej wielkości rondlu umieszczamy cukier (lub też cukry) i mleko. Cały czas mieszając (mieszamy non-stop!) podgrzewamy aż cukier lekko się rozpuści, wtedy zwiększamy ogień i doprowadzamy do zagotowania.
2. Do gotującej się masy (uwaga ! jest bardzo, bardzo gorąca!) dodajemy pozostałe składniki tzn : mleko skondensowane, sól, miód oraz masło, i znów doprowadzamy do zagotowania (nie zapominając o tym, że mamy ciągle mieszać).
3. Gotujemy masę na średnim ogniu przez ok 15 minut, następnie zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 30 minut (nie zapominając o tym, o czym mamy nie zapominać;).
4. Po tym czasie zdejmujemy masę z ognia (masa będzie miała kolor mlecznej czekolady i będzie bardzo gęsta - tak gęsta, że bomble powietrza będą się przez nią ledwo co przeciskać) i przez 1 minutę (nie dłużej) pozwalamy jej lekko ostygnąć i następnie przelewamy (a właściwie przekładamy) masę do przygotowanej blachy (uwaga! - masa nadal będzie mocno gorąca), wygładzamy jej wierzch przy pomocy np. szpatuły a gdy już trochę stężeje ale jest jeszcze ciepła kroimy dużym ostrym nożem w krówki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 września 2010
środa, 1 września 2010
5 minutowe czekoladowe krówki z pistacjami
Krówki w 5 minut! Z ręką na sercu! Wystarczy potraktować składniki mikrofalą, zamieszać masę i wyłożyć nią formę, wstawić formę do lodówki a potem delektować się pyszną krówką ;) Deser na poprawę humoru dla tych, którym nie w smak pogoda i którym nie chce się robić bardziej wymagających ciast i wypieków. O mamusiu jakie to jest dobre... Są lekko mordoklejkowe, ale mimo iż ja kocham jedynie kruche krówki to te baaardzo mi smakują. Lekko słone orzechy, czekolada i ta "krówkowatość", mam nadzieję, że wywołają uśmiech nie tylko na mojej twarzy :)
Tak się zastanawiał, a gdyby dodać do nich jakiegoś likieru zamiast wanilii, np. Baileysa? To dopiero byłaby rozpusta!
5 minutowe czekoladowe krówki z pistacjami
(przepis jest stąd, ja dostosowałam jedynie proporcje do swojej blachy)
Składniki na formę do pieczenia o średnicy 28cm:
395g gorzkiej czekolady, połamanej na małe kawałki
230g słodzonego mleka skondensowanego
1 i 1/5 łyżki wody (jakkolwiek zabawnie nie brzmiałaby taka ilość jak 1/5 łyżki ;))
110g pistacji (waga bez łupinek), odrobinę posiekanych - można też oczywiście użyć innych orzechów
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1. Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. W niedużej misce (takiej, której można używać w kuchence mikrofalowej) umieszczamy mleko skondensowane, czekoladę oraz wodę. Wstawiamy miskę do mikrofali i bez przykrycia ogrzewamy ją przez 1 minutę w dużej temperaturze (np. 360W). Mieszamy składniki w misce.
2. Powtarzamy ogrzewanie przez kolejną minutę a następnie mieszamy wszystkie składniki - po tym czasie czekolada powinna być już rozpuszczona (jeśli nie jest należy ogrzać masę przez np. 30 sekund) a masa gładka i jednolita. Masa będzie bardzo gęsta (trochę jak ciasto) ale tak właśnie ma być. Dodajemy do niej aromat waniliowy oraz pistacje i całość mieszamy aby składniki się połączyły.
3. Przekładamy masę do przygotowanej formy, dokładnie rozprowadzamy ją na dnie formy i wyrównujemy wierzch masy krówkowej. Wstawiamy formę do lodówki na ok. 30 minut - 1 godzinę lub do momentu gdy masa stwardnieje. Zaraz po wyjęciu z lodówki krówka będzie bardzo twarda i przez to ciężko będzie się ją kroiło ale jak postoi kilka minut to lekko zmięknie i nie będzie z tym problemów.
P.S. A gdyby krówki nie poprawiły Wam samopoczucia to polecam :
Co tam, że pada, Gene Kelly i tak zawsze daje radę ;)
Tak się zastanawiał, a gdyby dodać do nich jakiegoś likieru zamiast wanilii, np. Baileysa? To dopiero byłaby rozpusta!
5 minutowe czekoladowe krówki z pistacjami
(przepis jest stąd, ja dostosowałam jedynie proporcje do swojej blachy)
Składniki na formę do pieczenia o średnicy 28cm:
395g gorzkiej czekolady, połamanej na małe kawałki
230g słodzonego mleka skondensowanego
1 i 1/5 łyżki wody (jakkolwiek zabawnie nie brzmiałaby taka ilość jak 1/5 łyżki ;))
110g pistacji (waga bez łupinek), odrobinę posiekanych - można też oczywiście użyć innych orzechów
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1. Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. W niedużej misce (takiej, której można używać w kuchence mikrofalowej) umieszczamy mleko skondensowane, czekoladę oraz wodę. Wstawiamy miskę do mikrofali i bez przykrycia ogrzewamy ją przez 1 minutę w dużej temperaturze (np. 360W). Mieszamy składniki w misce.
2. Powtarzamy ogrzewanie przez kolejną minutę a następnie mieszamy wszystkie składniki - po tym czasie czekolada powinna być już rozpuszczona (jeśli nie jest należy ogrzać masę przez np. 30 sekund) a masa gładka i jednolita. Masa będzie bardzo gęsta (trochę jak ciasto) ale tak właśnie ma być. Dodajemy do niej aromat waniliowy oraz pistacje i całość mieszamy aby składniki się połączyły.
3. Przekładamy masę do przygotowanej formy, dokładnie rozprowadzamy ją na dnie formy i wyrównujemy wierzch masy krówkowej. Wstawiamy formę do lodówki na ok. 30 minut - 1 godzinę lub do momentu gdy masa stwardnieje. Zaraz po wyjęciu z lodówki krówka będzie bardzo twarda i przez to ciężko będzie się ją kroiło ale jak postoi kilka minut to lekko zmięknie i nie będzie z tym problemów.
P.S. A gdyby krówki nie poprawiły Wam samopoczucia to polecam :
Co tam, że pada, Gene Kelly i tak zawsze daje radę ;)
wtorek, 17 sierpnia 2010
Brzoskwinie zapiekane w białym winie z nadzieniem z czekolady i ciasteczek migdałowych
Pyszny i banalny w swej prostocie deser - wystarczy ułożyć brzoskwinie w naczyniu, nałożyć do nich nadzienie, zalać winem i wstawić do piekarnika. A efekt ? Niesamowity! Rozpływająca się w ustach brzoskwinia i nadzienie - gorzka czekolada, migdałowe ciasteczka amaretti, skórka z cytryny, cynamon i miód - rozkosz godna bogów ;)
Brzoskwinie zapiekane w białym winie z nadzieniem z czekolady i ciasteczek migdałowych
(przepis inspirowany przepisem z książki " Wielka encyklopedia czekolady")
Składniki na 4-6 osób:
4 brzoskwinie - dojrzałe ale nie aż tak żeby się rozpadały (moje były niewielkie więc nie zmieściło mi się do nich całe nadzienie i trochę mi zostało - jeśli używamy niedużych brzoskwiń proponuję użyć 5-6)
115g ciasteczek migdałowych - ja użyłam amaretti
50g gorzkiej czekolady
1 łyżka miodu - płynnego
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
skórka starta z połowy pomarańczy - ja użyłam skórki z cytryny
1 białko
150ml białego wina
1 łyżka cukru pudru (ja nie używałam bo miałam akurat białe wino likierowe, które samo w sobie jest obłędnie słodkie)
1 łyżka likieru Amaretto - opcjonalnie, dodałam bo miałam akurat pod ręką
Do podania:
lody waniliowe lub bita śmietana - lub jedno i drugie ;)
1.Brzoskwinie kroimy na pół, wyjmujemy/ a w przypadku bardziej opornych wydrążamy z nich pestki. Układamy w naczyniu żaroodpornym tak, żeby na siebie nie zachodziły.
2. Robimy nadzienie: Ciastka mielimy, przekładamy do niedużej miski, czekoladę siekamy bardzo drobno (lub również mielimy) i dodajemy do pokruszonych ciastek. Do czekolady i ciastek dodajemy skórkę z cytryny/pomarańczy, miód oraz cynamon i wszystkie składniki mieszamy razem. Ubijamy białko na sztywno, dodajemy je do nadzienie i mieszamy całość delikatnie.
3. Nakładamy czubato nadzienie do brzoskwiń. W szklance mieszamy wino z cukrem pudrem i likierem Amaretto a następnie wlewamy je do żaroodpornego naczynia, w którym ułożone są brzoskwinie (chodzi o to, żeby płyn był na dnie naczynia - nie polewamy brzoskwiń ;).
4. Wstawiamy naczynie do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 30-35 minut lub do momentu gdy brzoskwinie będą miękkie (można to sprawdzić np wykałaczką). Owoce podajemy z sosem pozostałym na nie naczynia, z odrobiną bitej śmietany i lodami, np. waniliowymi.
Brzoskwinie zapiekane w białym winie z nadzieniem z czekolady i ciasteczek migdałowych
(przepis inspirowany przepisem z książki " Wielka encyklopedia czekolady")
Składniki na 4-6 osób:
4 brzoskwinie - dojrzałe ale nie aż tak żeby się rozpadały (moje były niewielkie więc nie zmieściło mi się do nich całe nadzienie i trochę mi zostało - jeśli używamy niedużych brzoskwiń proponuję użyć 5-6)
115g ciasteczek migdałowych - ja użyłam amaretti
50g gorzkiej czekolady
1 łyżka miodu - płynnego
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
skórka starta z połowy pomarańczy - ja użyłam skórki z cytryny
1 białko
150ml białego wina
1 łyżka cukru pudru (ja nie używałam bo miałam akurat białe wino likierowe, które samo w sobie jest obłędnie słodkie)
1 łyżka likieru Amaretto - opcjonalnie, dodałam bo miałam akurat pod ręką
Do podania:
lody waniliowe lub bita śmietana - lub jedno i drugie ;)
1.Brzoskwinie kroimy na pół, wyjmujemy/ a w przypadku bardziej opornych wydrążamy z nich pestki. Układamy w naczyniu żaroodpornym tak, żeby na siebie nie zachodziły.
2. Robimy nadzienie: Ciastka mielimy, przekładamy do niedużej miski, czekoladę siekamy bardzo drobno (lub również mielimy) i dodajemy do pokruszonych ciastek. Do czekolady i ciastek dodajemy skórkę z cytryny/pomarańczy, miód oraz cynamon i wszystkie składniki mieszamy razem. Ubijamy białko na sztywno, dodajemy je do nadzienie i mieszamy całość delikatnie.
3. Nakładamy czubato nadzienie do brzoskwiń. W szklance mieszamy wino z cukrem pudrem i likierem Amaretto a następnie wlewamy je do żaroodpornego naczynia, w którym ułożone są brzoskwinie (chodzi o to, żeby płyn był na dnie naczynia - nie polewamy brzoskwiń ;).
4. Wstawiamy naczynie do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 30-35 minut lub do momentu gdy brzoskwinie będą miękkie (można to sprawdzić np wykałaczką). Owoce podajemy z sosem pozostałym na nie naczynia, z odrobiną bitej śmietany i lodami, np. waniliowymi.
niedziela, 15 sierpnia 2010
Jagodowo - waniliowe semifreddo, alternatywa dla lodów
Właściwie to nie jagodowe, a borówkowo-amerykańskie (sic!) ale jagodowe brzmi zdecydowanie ładniej ;)
Semifreddo to doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy nie mają maszynki do lodów, lub są zbyt leniwi na mieszanie co godzinę lodówk robionych bez maszynki ale mają ochotę na zimny deser przyrządzany w zaciszu domowym - w przypadku semifreddo wlewamy masę do naczynek, wstawiamy ją do zamrażalnika i radośnie o niej zapominamy ;)
Nazwa semifreddo oznacza "półzimny", deser jest co prawda podobny do lodów ale zdecydowanie bardziej lekki i puszysty - aksamitny chyba najlepiej go opisuje. W ramach odrobiny szaleństwa można jeszcze dodać do masy drobno posiekaną czekoladę, orzechy, pokruszone bezy lub herbatniki a zamiast jagód/borówek amerykańskich doskonale sprawdzą się też maliny, truskawki lub inne owoce.
Jagodowo - waniliowe semifreddo
(przepis jest stąd +moje komentarze)Składniki na 5-6 porcji:
2 szklanki borówek amerykańskich
2 łyżki cukru pudru
3 jajka
2 żółtka
3/4 szklanki cukru
2 łyżeczki aromatu waniliowego
500ml śmietanki kremówki 30-36%
1. Borówki i cukier puder miksujemy na gładkie puree. Następnie przecieramy otrzymane puree przez sitko do miski - dzięki temu pozbędziemy się pestek i skórek. Odstawiamy otrzymane "czyste" puree na bok.
2. W niewielkim rondlu ustawionym na garnku, w którym lekko bulgocze woda (jak na zdjęciu tutaj) - garnek u góry nie powinien stykać się dnem z wodą znajdującą się w garnku poniżej - umieszczamy jajka, żółtka, aromat waniliowy oraz cukier i miksujemy całość, miksujemy dalej na średniej prędkości bez przerwy przez ok 6-8 minut aż masa lekko zgęstnieje i będzie mieć jasno-żółty kolor, wtedy zdejmujemy garnek z masą z garnka z wodą i miksujemy przez kolejne 6-8 minut aż masa ostygnie i zrobi się jeszcze bardziej puszysta - nabierze konsystencji lekko ubitej śmietany.
3. W oddzielnej misce ubijamy na sztywno śmietanę kremówkę, a następnie dodajemy ją do masy jajecznej i bardzo delikatnie mieszamy całość na jednolitą masę - nie może być widać żadnych kawałków bitej śmietany.
4. Masę śmietanowo-jajeczną przelewamy do naczynek (lub jednego większego naczynia - np. ceramicznego lub plastikowego) a następnie dodajemy do niej puree z borówek i mieszamy całość - można mieszać dokładnie lub zostawić borówkowe esy-floresy :)
5. Wstawiamy semifreddo do zamrażarki na co najmniej 6 godzin lub na całą noc, wyjmujemy je z zamrażarki na ok 15-30 minut przed podaniem.
niedziela, 25 lipca 2010
Pancakes z ricottą i borówkami amerykańskimi
Po zrobieniu ostatnio cytrynowych pancakes z malinami ciągle za mną chodziły więc postanowiłam zrobić je jeszcze raz, tym razem z ricottą i borówkami amerykańskimi. Wyszły pyyycha! Jeszcze bardziej puszyste niż poprzednie i dzięki dodaniu większej ilości owoców jeszcze bardziej soczyste i rozpływające się w ustach. Polecam gorąco :)
Pancakes z ricottą i borówkami amerykańskimi
(przepis stąd, z moimi komentarzami)
6. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju do smażenia, następnie wlewamy 2 łyżki ciasta. Gdy lekko urośnie i zaczną się na nim pokazywać bąbelki (a właściwie nie bąbelki tylko takie małe dziurki - jak na zdjęciu poniżej) odwracamy naleśnik delikatnie na drugą stronę i smażymy jeszcze przez chwilę. Usmażony naleśnik układamy na blasze w piekarniku. W ten sam sposób smażymy pozostałe naleśniki i układamy je na blasze (można układać np. jeden na drugim albo jeśli ktoś woli - obok siebie).
7. Na koniec smażenia wyjmujemy pancakes z piekarnika i podajemy je polane syropem klonowym lub miodem i przybrane borówkami amerykańskimi.
Pancakes z ricottą i borówkami amerykańskimi
(przepis stąd, z moimi komentarzami)
Składniki na 15 niedużych pancakes (porcja na 3 osoby):
3 duże jajka, rozdzielonych na żółtka i białka
225g ricotty
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki soli
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka aromatu waniliowego
300ml maślanki naturalnej
1 i 1/2 szklanki świeżych borówek amerykańskich, opłukanych i osuszonych
olej do smażenia
Do podania:
świeże borówki amerykańskie
syrop klonowy/miód
1. W niedużej misce mieszamy dokładnie mąkę oraz proszek do pieczenia. W oddzielnej dużej misce miksujemy przy pomocy miksera żółtka oraz cukier aż masa będzie jasnożółta i puszysta. Dodajemy sól oraz aromat waniliowy i miksujemy całość, wlewamy mleko i miksujemy jeszcze przez ok. 2 minuty.
2. Wsypujemy mieszankę mąki do mokrych składników i całość mieszamy przy pomocy łyżki - mieszamy TYLKO do połączenia się składników (tzn. do momentu gdy nie będzie widać mąki), następnie dodajemy ricottę i również mieszamy delikatnie przez chwilę, aż składniki się połączą - masa powinna być gęsta, lekko grudkowata, nie należy mieszać jej za długo.
3. W oddzielnej niedużej misce ubijamy na sztywno białka. Dodajemy ok. 1/4 ubitej piany z białek do wcześniej zrobionej masy, bardzo delikatnie mieszamy całość Następnie dodajemy resztę piany z białek i też delikatnie mieszamy całość - chodzi o to, żeby mikstura zachowała jak najwięcej puszystości.
4. Na koniec wsypujemy do ciasta borówki i bardzo delikatnie mieszamy ciasto.
5. Piekarnik nastawiamy na 90 stopni, blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika (na nią będziemy odkładać już usmażone naleśniki po to, aby wszystkie były ciepłe kiedy będziemy je podawać na stół) - spokojnie, na pewno nie upieką nam się w piekarniku, nic złego im nie grozi :)
6. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju do smażenia, następnie wlewamy 2 łyżki ciasta. Gdy lekko urośnie i zaczną się na nim pokazywać bąbelki (a właściwie nie bąbelki tylko takie małe dziurki - jak na zdjęciu poniżej) odwracamy naleśnik delikatnie na drugą stronę i smażymy jeszcze przez chwilę. Usmażony naleśnik układamy na blasze w piekarniku. W ten sam sposób smażymy pozostałe naleśniki i układamy je na blasze (można układać np. jeden na drugim albo jeśli ktoś woli - obok siebie).
7. Na koniec smażenia wyjmujemy pancakes z piekarnika i podajemy je polane syropem klonowym lub miodem i przybrane borówkami amerykańskimi.
czwartek, 22 lipca 2010
Cytrynowe pancakes z malinami, na dobry początek dnia
Gdy w weekend siedzieliśmy na Helu przy mocno spóźnionym śniadaniu, zaczęliśmy rozmawiać o jedzeniu - nie pamiętam dokładnego przebiegu samej rozmowy w każdym razie skończyła się bodajże na tym, że przerzucaliśmy się (oczywiście jedynie słownie) różnymi opcjami śniadaniowych dań, które albo kiedyś jedliśmy albo przygotowaliśmy. M. wspomniała o stercie pancakes, które kiedyś zrobiła i tak mi zapadły w pamięć, że sama postanowiłam spróbować.
Powiem tak: mogę o nich mówić w samych superlatywach :) Jak dla mnie są 100 razy prostsze do zrobienia niż zwykłe naleśniki, do ciasta można dodawać czego tylko dusza zapragnie: w wersji słodkiej - jagody, maliny, banany, czekolada, cynamon itd. albo w wersji słonej - bekon, ser, przyprawy itp.. Myślałam, że będą gumiaste albo zbite a wyszło zupełnie na odwrót - pancakes są wbrew pozorom dość delikatne, bardzo puszyste i w połączeniu z owocami jeszcze cudownie soczyste :) GENIALNE śniadanie !
Cytrynowe pancakes z malinami
(przepis jest stąd, nic nie zmieniłam a jedynie przetłumaczyłam)
Składniki na 8 małych pancakes (porcja w sam raz na 2 osoby):
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka cukru
skórka starta z 1 cytryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
240ml maślanki naturalnej
2 łyżki masła, rozpuszczonego i lekko ostudzonego
1 szklanka świeżych malin
olej do smażenia
Do podania:
świeże maliny
syrop klonowy / miód
1.W małej miseczce umieszczamy cukier oraz skórkę startą z cytryny i ucieramy je ze sobą przy pomocy łyżki aż cukier będzie miał lekko żółty kolor i mieszanka będzie intensywnie pachnieć cytryną.
2.W dużej misce miksujemy razem jajko, masło oraz maślankę. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, cytrynowy cukier oraz proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól.
3.Wsypujemy mieszankę mąki do wcześniej przygotowanych mokrych składników i całość mieszamy przy pomocy łyżki - mieszamy TYLKO do połączenia się składników (tzn. do momentu gdy nie będzie widać mąki), masa powinna być gęsta, lekko grudkowata, nie należy mieszać masy za długo. Na koniec wsypujemy do ciasta maliny i delikatnie mieszamy całość.
4. Piekarnik nastawiamy na 90 stopni, blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika (na nią będziemy odkładać już usmażone naleśniki po to, aby wszystkie były ciepłe kiedy będziemy je podawać na stół) - spokojnie, na pewno nie upieką nam się w piekarniku, nic złego im nie grozi :)
Powiem tak: mogę o nich mówić w samych superlatywach :) Jak dla mnie są 100 razy prostsze do zrobienia niż zwykłe naleśniki, do ciasta można dodawać czego tylko dusza zapragnie: w wersji słodkiej - jagody, maliny, banany, czekolada, cynamon itd. albo w wersji słonej - bekon, ser, przyprawy itp.. Myślałam, że będą gumiaste albo zbite a wyszło zupełnie na odwrót - pancakes są wbrew pozorom dość delikatne, bardzo puszyste i w połączeniu z owocami jeszcze cudownie soczyste :) GENIALNE śniadanie !
Cytrynowe pancakes z malinami
(przepis jest stąd, nic nie zmieniłam a jedynie przetłumaczyłam)
Składniki na 8 małych pancakes (porcja w sam raz na 2 osoby):
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka cukru
skórka starta z 1 cytryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
240ml maślanki naturalnej
2 łyżki masła, rozpuszczonego i lekko ostudzonego
1 szklanka świeżych malin
olej do smażenia
Do podania:
świeże maliny
syrop klonowy / miód
1.W małej miseczce umieszczamy cukier oraz skórkę startą z cytryny i ucieramy je ze sobą przy pomocy łyżki aż cukier będzie miał lekko żółty kolor i mieszanka będzie intensywnie pachnieć cytryną.
2.W dużej misce miksujemy razem jajko, masło oraz maślankę. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, cytrynowy cukier oraz proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól.
3.Wsypujemy mieszankę mąki do wcześniej przygotowanych mokrych składników i całość mieszamy przy pomocy łyżki - mieszamy TYLKO do połączenia się składników (tzn. do momentu gdy nie będzie widać mąki), masa powinna być gęsta, lekko grudkowata, nie należy mieszać masy za długo. Na koniec wsypujemy do ciasta maliny i delikatnie mieszamy całość.
4. Piekarnik nastawiamy na 90 stopni, blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika (na nią będziemy odkładać już usmażone naleśniki po to, aby wszystkie były ciepłe kiedy będziemy je podawać na stół) - spokojnie, na pewno nie upieką nam się w piekarniku, nic złego im nie grozi :)
5. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju do smażenia, następnie wlewamy 2 łyżki ciasta. Gdy lekko urośnie i zaczną się na nim pokazywać bąbelki (a właściwie nie bąbelki tylko takie małe dziurki) odwracamy naleśnik delikatnie na drugą stronę i smażymy jeszcze przez chwilę. Usmażony naleśnik układamy na blasze w piekarniku. W ten sam sposób smażymy pozostałe naleśniki i układamy je na blasze (można układać np. jeden na drugim albo jeśli ktoś woli - obok siebie).
6. Na koniec smażenia wyjmujemy pancakes z piekarnika i podajemy je polane syropem klonowym lub miodem i przybrane malinami. Smacznego! :)
6. Na koniec smażenia wyjmujemy pancakes z piekarnika i podajemy je polane syropem klonowym lub miodem i przybrane malinami. Smacznego! :)
piątek, 16 lipca 2010
Czekoladowy creme brulee
Ponieważ po zrobieniu financiers zostało mi 5 żółtek, musiałam wymyśleć coś, co pozwoliłoby mi je spożytkować. Padło na creme brulee (czyli "przypalony krem"), ale ponieważ miałam ochotę na czekoladę, stwierdziłam, że zrobię ich czekoladową wersję :) Podaje się je schłodzone, więc to bardzo dobry deser na lato. Pyszna, kremowa czekoladowość z odrobiną białej czekolady i maliną dla przełamania smaku ;)
Czekoladowy creme brulee
(przepis wyszedł z połączenia dwóch różnych : stąd i stąd)
Czekoladowy creme brulee
(przepis wyszedł z połączenia dwóch różnych : stąd i stąd)
Składniki na 6 sztuk (6 kokilek):
500g śmietanki 30%
3 łyżki cukru
1 laska wanilii, przekrojona na pół wydłubane ziarna
100g gorzkiej czekolady, rozpuszczonej
5 żółtek
1. Piekarnik nastawiamy na 100 stopni.
2. W średniej misce lekko ubijamy żółtka na najniższej prędkości miksera (chodzi o to, żeby ich nie napowietrzyć, żółtka nie mogą być puszyste)
3. Do niedużego rondla wlewamy śmietankę, wsypujemy cukier i dodajemy przeciętą wzdłuż laskę wanilii oraz ziarna wanilii z niej wydłubane. Lekko ją podgrzewamy, mieszając (żeby nie utworzył się kożuch). Gdy zacznie się trochę gotować, zdejmujemy ją z ognia i wyjmujemy laskę wanilii (nie będzie nam już potrzebna).
4. Pozwalamy śmietance lekko ostygnąć a następnie wlewamy do niej rozpuszczoną czekoladę i mieszamy dokładnie całość aby otrzymać jednolitą masę.
5. Zaczynamy wlewać po trochu masy śmietankowo-czekoladowej do żółtek, po każdym dodaniu dokładnie mieszając.
6. Gotową masę przelewamy do 6 żaroodpornych niedużych kokilek, ustawionych na blasze do pieczenia. Wstawiamy kokilki do nagrzanego piekarnika na 50 minut. Po wyjęciu studzimy je do temperatury pokojowej a następnie wstawiamy do lodówki na ok. 4-5 godzin a najlepiej na całą noc.
3 łyżki cukru
1 laska wanilii, przekrojona na pół wydłubane ziarna
100g gorzkiej czekolady, rozpuszczonej
5 żółtek
1. Piekarnik nastawiamy na 100 stopni.
2. W średniej misce lekko ubijamy żółtka na najniższej prędkości miksera (chodzi o to, żeby ich nie napowietrzyć, żółtka nie mogą być puszyste)
3. Do niedużego rondla wlewamy śmietankę, wsypujemy cukier i dodajemy przeciętą wzdłuż laskę wanilii oraz ziarna wanilii z niej wydłubane. Lekko ją podgrzewamy, mieszając (żeby nie utworzył się kożuch). Gdy zacznie się trochę gotować, zdejmujemy ją z ognia i wyjmujemy laskę wanilii (nie będzie nam już potrzebna).
4. Pozwalamy śmietance lekko ostygnąć a następnie wlewamy do niej rozpuszczoną czekoladę i mieszamy dokładnie całość aby otrzymać jednolitą masę.
5. Zaczynamy wlewać po trochu masy śmietankowo-czekoladowej do żółtek, po każdym dodaniu dokładnie mieszając.
6. Gotową masę przelewamy do 6 żaroodpornych niedużych kokilek, ustawionych na blasze do pieczenia. Wstawiamy kokilki do nagrzanego piekarnika na 50 minut. Po wyjęciu studzimy je do temperatury pokojowej a następnie wstawiamy do lodówki na ok. 4-5 godzin a najlepiej na całą noc.
7. Przed podaniem dekorujemy krem wiórkami z białej czekolady oraz malinami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


